Sygnalista

W 2013 r. wydarzenie z jego udziałem rozgrzało cały świat. Ujawnił bowiem największy sekret amerykańskiej agencji wywiadowczej, najpilniej strzeżoną państwową tajemnicę USA. Musiał potem uciekać z kraju, bo spędziłby resztę życia w więzieniu. Dziś dla wielu Amerykanów jest zdrajcą, ale dla innych – bohaterem, który odważył się walczyć o nasze prawo do wolności, zagrożone w świecie ery cyfrowej. Edward Snowden – bo o nim mowa – opublikował właśnie swoją autobiografię. Pamięć nieulotna odsłania sposób jego myślenia i kulisy najtrudniejszej w życiu decyzji.

Haker na usługach państwa

Sześć lat temu Snowden był młodym, trzydziestoletnim mężczyzną z perspektywą na wielką karierę w branży IT. Po części zresztą już ją zrobił. Pracował dla prestiżowych amerykańskich instytucji rządowych – NSA (Agencji Bezpieczeństwa Narodowego) oraz CIA (Centralnej Agencji Wywiadowczej). Zatrudniono go tam z racji niezwykłych hakerskich talentów, które pozwalały mu wykrywać najmniejsze nieszczelności informatycznych systemów i skutecznie je niwelować. Szybko piął się w górę po szczeblach kariery, zyskując dostęp do najbardziej wrażliwych danych, tajnych dokumentów, starannie ukrywanych tajemnic. I oto pewnego dnia zdecydował się niektóre z nich upublicznić.

W 2013 r. przekazał prasie szokujące informacje na temat ogromnej skali inwigilacji, jaką zaplanował amerykański rząd. Mówił o utrzymywanych w absolutnej tajemnicy pracach nad systemem przechwytywania i zapisywania rozmów telefonicznych, SMS-ów, e-maili. Ujawniał poufne umowy NSA z firmami telekomunikacyjnymi, zdradzał szczegóły szpiegowania prominentnych polityków. Swoje rewelacje poparł tysiącami dokumentów sygnowanych znakiem “ściśle tajne”. Uznano to za największy wyciek informacji w historii Stanów Zjednoczonych, a sprawcę oskarżono o zdradę.

Czas dmuchnąć w gwizdek

Sześć lat po tamtych wydarzeniach Snowden odsłania ich kulisy. Ukryty w nieznanym miejscu w Rosji (gdzie zaoferowano mu azyl), wyznaje, co było przyczyną dramatycznego kroku, który przypuszczalnie na zawsze pozbawił go szansy powrotu do domu. Pisze o tym, jak długą przeszedł drogę nim w końcu zdecydował się “dmuchnąć w gwizdek”. W USA to zresztą praktyka mająca ogromne społeczne uznanie. W historii tego kraju już niejeden sygnalista (ang. whistleblower) złamał prawo w imię wyższej sprawy, by zdemaskować działalność, która jest zagrożeniem dla społeczeństwa. A dla Snowdena takim były praktyki rządowych agencji, w których pracował. Opowiada o nich w swojej książce i jest to lektura wstrząsająca. Czyta się ją jak thriller, którego akcję osadzono w nieludzkim systemie, gdzie ludzie pozbawieni są prawa do prywatności, nieustannie inwigilowani i kompletnie przezroczyści dla tych, którzy nimi rządzą. Snowden pisze, że w końcu musiał się z tym zmierzyć i wybrał mniejsze zło, by zdemaskować system, który godzi w nasze podstawowe prawa. Warto sięgnąć po Pamięć nieulotną, by zrozumieć jego intencje. I przekonać się, jak wielkim złudzeniem jest bezpieczeństwo świata, w którym żyjemy.

Cover obraz autorstwa freepic.diller - www.freepik.com

Śmieszno i straszno, czyli przypadki z życia grabarza

Czy można dobrze się bawić, słuchając opowieści grabarza? Jak najbardziej. Przekonacie się o tym, czytając Nekrosytuacje – Perełki z życia grabarza (więcej: https://www.taniaksiazka.pl/nekrosytuacje-perelki-z-zycia-grabarza-bailly-guillaume-p-1292480.html).  Autorem jest Guillaume Bailly, francuski przedsiębiorca pogrzebowy z dwudziestoletnią praktyką w zawodzie. W jego kraju książka osiągnęła status bestsellera, bo autor znakomicie oswaja nas ze śmiercią w serii pogodnych (wbrew pozorom) i ciepłych historii. Wszystkie bawią, wzruszają, a przy tym wcale nie ujmują powagi umieraniu ani ceremoniom pogrzebowym.

Grabarz, czyli kto?

Przedsiębiorca pogrzebowy to jak się okazuje profesja dość tajemnicza. Ludzie mają na jej temat setki pytań. Guillaume Bailly słyszał już najróżniejsze. Na przykład, jak w ogóle trafia się do tego fachu? Czy wymagane jest jakieś szkolenie albo specjalne talenty? A jak radzić sobie z samą pracą? Czy balsamowanie zwłok to łatwe zadanie? I co z rodzinami? Jak z nimi rozmawiać, gdy rozpaczają? No a duchy i inne nadprzyrodzone zjawiska? Naprawdę istnieją?

Dręczony ciągle tego rodzaju pytaniami, Bailly postanowił odpowiedzieć na nie hurtem i napisał książkę. W krótkich, anegdotycznych opowiastkach opowiedział o swojej pracy. O najdziwniejszych i najwspanialszych ceremoniach pogrzebowych, o błędach, jakie się na nich zdarzają, o zaskakujących prośbach rodzin i rozpaczy żałobników, która czasem przybiera dość ekstrawaganckie formy. Efektem jest znakomita lektura, nierzadko podszyta czarnym humorem, który wcale nie narusza szacunku wobec śmierci. Raczej pomaga w jej oswojeniu i pozwala zachować zdrowy dystans.

Absurdy i wzruszenia

Choć temat jest poważny, to przewracając kolejne strony na pewno będziemy często chichotać. Na przykład przy opisie pewnej ceremonii, kiedy to rodzina zmarłego poprosiła, by uroczystościom towarzyszyła oprawa muzyczna w postaci utworu “I believe I can flay”. Grabarze nie mogli zrozumieć, jakim cudem wpadli oni na ten pomysł, skoro chowany przez nich zmarły był samobójcą, który rozstał się z tym światem skacząc z okna.

Ale w książce są też historie poruszające i chwytające za serce. Autor starannie rozłożył akcenty, starając się nie sprowadzić swojej profesji do zbioru zabawnych gagów, choć niewątpliwie humor i dystans bardzo się przydają w jego zawodzie. W końcu na co dzień obcuje ze śmiercią i rozpaczą, smutkiem i przerażeniem. Nie ma innego wyjścia, jak próbować rozbroić te strachy, opowiadając o swoim zajęciu w lekkich historyjkach, pozbawionych makabry i grozy. Do swojego zajęcia także ma spory dystans. Mówi, że ludzie często kończą rozmowy, gdy dowiadują się, czym się zajmuje, a przyjaciele zawsze mają problem z wybraniem mu gwiazdkowego prezentu. Jeśli i dla Was ten zawód jest zagadką, a pogrzebów się boicie, przeczytajcie książkę pana Bailly. Będzie łatwiej.

People obraz autorstwa freepik - www.freepik.com

Judy Melinek – “Ciało nie kłamie”

Czy kiedykolwiek, ktokolwiek zastanawiał się jak wiele informacji może udzielić ludzki organizm? Ile informacji może przekazać co najważniejsze ŻYWY organizm. Cóż.. Nieskończenie wiele, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę żyjącą ludzką istotę, która mówi. Codziennie miliony ludzi na całym świecie przekazują sobie miliardy informacji, biorąc pod uwagę każdy aspekt codziennego życia.

Weźmy teraz pod uwagę martwe ludzkie ciało. Każde tak znacznie od siebie odmienne. Martwe ludzkie ciało też potrafi wiele powiedzieć. Tak też ma się do do książki Judy Melinek Ciało nie kłamie.

O czym opowiada autorka?

Książka oparta jest na wyznaniach i wspomnieniach patologa (a właściwie patolożki) zajmującej posadę specjalisty medycyny sądowej w biurze naczelnego lekarza sądowego mieszczącego swą siedzibę w Nowym Yorku. Zazwyczaj pojęcie “patologa sądowego” czy “medycyny sądowej” napawa czytelników scenami dość mocno upstrzonych fantastyką kostnic, sal z sekcyjnymi stołami czy też chłodni wypełnionymi ciałami. Tu w opisywanej książce sytuacja wygląda inaczej, zupełnie inaczej. Wszelkie wspomniane w lekturze zgony i ciała opisane są w sposób rzeczywisty i nieprzerysowany, można rzec – przyziemny, ale chwytający za wnętrze. Rozczłonkowane ciała, ofiary zebrane po “udanych” próbach samobójczych, rozkład ciał w rozmaitych warunkach, wszystko w książce opisane jest niezwykle naturalistycznie.

Morał z książki

Ciało nie kłamie to nie tylko podróż do tego co było zapisane na policyjnych taśmach opisujących ekstremalne przypadki śmierci wręcz  zwalające z nóg, czy opowiadanie o przeprowadzaniu sekcji zwłok. To także pokazanie niezwykle trudnej pracy zakrawającej codziennie o rozmaite zagadki i tajemnice ludzkich ciał. Lektura nawiązuje również do przedstawienia “cywilom” jak wygląda przeprowadzanie oględzin w miejscach zgonu i co najważniejsze… O wsparciu jakiego potrzebuje rodzina denata.

Kolejnym aspektem niezwykle dającym do myślenia jest fakt, iż pracując z tak rozmaitymi obliczami śmierci napomina o tym jak ważne i cenne jest ludzkie życie. W lekturze autorka zakrawa o swoje prywatne życie opowiadając między innymi o tym, jak ginie jej ojciec popełniając samobójstwo i jak zmienia to punkt widzenia do wykonywanego zawodu. Poruszająca i wiągająca od pierwszych słów książka na pewno przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy interesują się dziedziną anatomii, patologii czy medycyny sądowej. Szczere, nie nafaszerowane fikcją i kolorami opowiadanie z pewnością przykuje uwagę niejednego czytelnika.

Coffee obraz autorstwa v.ivash - www.freepik.com